Tuesday, December 15, 2020

Poland can win on the hysteria of the Democrats. They will not be able to start a relationship reset with Russia


American democrats called by Polacks as insane/hysteric - "Poland could profiteer more out of American democrats hysteria" states Polish MSN.
I think I had a great reason to feel genocided against - not only discriminated as Americans brought me to Poland for torture first time in 1995 and for what followed for the next 26 years against me. They have one god that one is green color and fits in their pockets for the most part. 

For the world(often times not even for people of their own), they don't give a damn about.I don't know how one can call someone to whom was lied they have total support in Poland as stupid/hysteric specially when so many lives depend on - as much as America bleaded for Poland in WWII against those whom Pollacks defended on latest elections in US, 75 years latter payback is a knife in the back of American nation alone and this during worst struggle since civil war...


Polska może wygrać na histerii Demokratów. Nie będą mogli rozpocząć kolejnego resetu z Rosją


Demokraci usiłowali zrobić z Donalda Trumpa, przez ostatnie 4 lata, rosyjskiego agenta. I pompowali Rosję na wroga numer jeden USA. Chociaż de facto w tym momencie dużo niebezpieczniejszym przeciwnikiem USA są Chiny. Więc tutaj być może akurat okaże się z korzyścią dla Polski. Bo głupio im będzie nagle drugi raz tak jak Obama z Clinton robić reset w relacjach z Rosją po tym kiedy odsądzali ich od czci i wiary a Trumpa nazywali agentem Putina – przywiduje politykę zagraniczną przyszłej drużyny Białego Domu Iwo Bender, autor analizy ws. wyborów prezydenckich w USA, opublikowanej w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”, który ukaże się w środę w kioskach.

Publicysta był jednym z gości red. Katarzyny Gójskiej w programie „W Punkt” w Telewizji Republika.

- Czy sytuacja z wyborami już jest rozstrzygnięta? – został zapytany Iwo Bender.

- Z punktu widzenia formalnego, Konstytucja USA mówi, że prezydentem zostaje się wtedy - a przypomnijmy, że ona była pisana w czasie, kiedy trzeba było transportować konno z odległych stanów do Waszyngtonu głosy elektorskie, stąd mamy czas do 6 stycznia - kiedy to na posiedzeniu Kongresu, przewodniczący Senatu, ma na oczach kongresmenów i senatorów przeliczyć głosy. I ten kandydat, który tych głosów uzyska więcej, zostaje oficjalnie ogłoszony prezydentem. Czyli do 6 stycznia tak naprawdę ma czas jeszcze drużyna Donalda Trumpa na stworzenie bardzo silnej argumentacji, której mogą użyć w momencie liczenia głosów. Wówczas kongresmeni i senatorowie mają możliwość zgłoszenia obiekcji, co do właściwego wyboru elektorów poszczególnych stanów. Więc teoretycznie możemy założyć, że taka możliwość istnieje. Że oto nagle wyciągają jakieś niesamowite niezbite dowody. I mówią – „proszę bardzo, w Pensylwanii na pewno były sfałszowane, w Michigan na pewno były sfałszowane. I znów teoretycznie, jest możliwe, że wówczas wyborem prezydenta zajmie się Kongres, a wyborem wiceprezydenta – Senat. I w tym wypadku Trump, jak królika z kapelusza wyciąga zwycięstwo dlatego, że tam jest szczególny sposób głosowania w Kongresie, który faworyzuje w tym momencie Republikanów

- mówił publicysta.

- Oczywiście prawdopodobieństwo tego jest niezwykle nikłe. Ale w teorii, tak się może wydarzyć, a znając Trumpa, podejrzewam, że on już szykuje się na taką próbę ostatniej szarży. Natomiast już zupełnie zamykając temat – nawet jeżeli Mike Pence przeliczy glosy i uzna wygraną w wyborach Joe Bidena, czy de iure czy de facto, Biden nie będzie sprawował władzy. Bo nie jest człowiekiem w pełni sił. I de facto, praktycznie od początku, a de iure, wtedy kiedy on prawdopodobnie ustąpi, bo sądzę że ustąpi ze względów zdrowotnych, to będziemy mieli i pierwszą panią prezydent, panią Kamalę Harris

- zaznaczył.

W opinii Iwo Bendera Polska nie będzie dla Kamali Harris „aż tak ważnym krajem, jak dla Trumpa”. - Z różnych względów. A jeżeli, to tylko jako przykład do bicia. Jako państwo, gdzie rządzą siły niepostępowe. Więc należy je wytykać palcami i współdziałać z elementami lewicowymi w Unii Europejskiej – uważa analityk.

Jak zaznaczył, sprawa Rosji w przyszłej polityce zagranicznej Demokratów „jest wielką zagadką”. Bo Demokraci usiłowali zrobić z Trumpa, przez ostatnie 4 lata, rosyjskiego agenta. I pompowali Rosję na wroga nr. 1 USA. Chociaż de facto dużo niebezpieczniejszym w tym momencie przeciwnik USA to są Chiny. Więc tutaj być może akurat okaże się z korzyścią dla Polski. Bo głupio im będzie nagle drugi raz tak jak Obama z Clinton robić reset w relacjach z Rosją po tym kiedy odsądzali ich od czci i wiary a Trumpa nazywali agentem Putina – przypomniał.

Również w opinii drugiego gościa red. Gójskiej, Macieja Rusińskiego, szefa Klubu „Gazety Polskiej” w Nowy Jorku, wybór nowego polityka na prezydenta USA został dokonany.

No comments:

Post a Comment